REPERTUAR CZYNNOŚCI CZŁOWIEKA

Na­wet najbardziej wytrwałe próby przyjęcia właściwej po­zycji czynione przez samice nie dawały rezultatu” (Har­low, op. cit., s. 128). Pozbawienie zwierząt możliwości kontaktowania z innymi zwierzętami czyniło z nich inwa­lidów psychicznych, uniemożliwiało wykonanie w sposób prawidłowy, z pozoru wrodzonej, czysto instynktownej czynności.Podjęto jeszcze inną próbę naprawienia defektu przez swoistą „psychoterapię grupową”, umieszczając osiem­naście osobników na okres dwóch miesięcy w kolonii mał­piej na wyspie w ZOO. Wprawdzie na tej drodze udało się wytworzyć u „laboratoryjnych zwierząt” pewne cechy społecznego zachowania się, ale w zasadzie nie naprawiło to ich zachowania się seksualnego.W końcu udało się doprowadzić do zapłodnienia kilku samic; samce pozostały niezdolne do wykonania czynności seksualnych. Przy okazji warto dodać, że samice wycho­wane przez „futrzane matki” okazały się niezmiernie nieudolnymi matkami. Obserwacje Harlowa wskazują, że dla powstania czyn­ności seksualnych u małp konieczny był długi okres tre­ningu obejmujący różne formy społecznego zachowania się, co więcej — ten trening musiał nastąpić we właści­wym czasie, próby nadrobienia zaległości w późniejszym czasie kończyły się niepowodzeniem. Człowiek nie ma w swoim repertuarze żadnych czyn­ności, które byłby zdolny wykonać bez doświadczenia. Są czynności, które pod wpływem czynników biologicznych mogą rozwinąć się łatwiej niż inne. Te czynniki mają wpływ selektywnie torujący. Tak np. Harlow, porównu­jąc zachowanie się małych rezusów i sześcio- lub sied­mioletnich dzieci, zwraca uwagę, że, podobnie jak u rezu­sów, zabawy chłopców mają inny charakter niż dziewczą. Samce małp biegają, ścigają się, przewracają się, inicjują zabawę. P

NA NIC PRÓBY

Kilkadziesiąt małych rezusów wychowywano w warun­kach uniemożliwiających kontakt fizyczny z innymi osob­nikami. Każde miało swoją odrębną klatkę. Mogły wpraw­dzie widzieć się i słyszeć, ale nie mogły się kontaktować fizycznie, a więc uniemożliwione były zabawy seksualne (iskanie, przytulanie). Kiedy we właściwym czasie chcia­no uzyskać małe z tak wychowanych osobników, okazało się, iż zwierzęta te były niezdolne do wykonywania czyn-nośei seksualnych. Gdy wpuszczano samca do samicy w okresie rui, z reguły dochodziło do gwałtownej walki, przy czym często samica była stroną atakującą.Niewiele pomogło łączenie zwierząt chowanych labora­toryjnie i normalnie: pojawiały się pewne niedojrzałe pró­by zachowania seksualnego, ale nie dawały pożądanego efektu. Kiedy „laboratoryjną” samicę łączono z doświad­czonym samcem, wynik zależał od wielkości zwierząt. Jeśli samica była mniejsza, siadała w kącie i przyglądała się zachęcająco samcowi, ale nie działo się nic więcej. Jeśli zaś samica była większa, po krótkim okresie zalotów podejmowała wściekły atak na samca, co mogło się skoń­czyć dla niego tragicznie. Niepowodzeniami skończyły się również próby łączenia samców „laboratoryjnych” z normalnymi samicami. Jak pisze Harlow: „Program treningu dla samców był równie bezskuteczny jak dla samic. Wprawdzie zbliżały się one do samic ze ślepym entuzjazmem, ale był to entuzjazm fałszywie skierowany. Często samiec chwytał samicę z boku i próbował wykonać czynności kopulacyjne…

STOPNIOWY ROZWÓJ CZYNNOŚCI

Stopniowo jednak rozwijają się czynności seksualne; samce coraz częściej przyjmują postawę ataku lub groźby,samice zaś postawę pasywną, wykazują skłonności do iskania samca. Ilustrują to zamieszczone wyżej wykresy.Pasywna postawa samicy przekształca się w końcu w formę dojrzałą, która polega na przyjmowaniu pozycji „zapraszającej” (patrz: zdjęcie) oraz na podejmowaniu czynności iskania, gdy partner przybiera pozycję „zapra­szającą” (patrz: zdjęcie).Aktywna, atakująca postawa samca rozwija się w formę dojrzałego, w pełni zorganizowanego i ukierunkowanego zachowania się seksualnego, które trwa tak długo i jest modyfikowane w taki sposób, aby doprowadzić do okreś­lonego rezultatu końcowego.Tak więc w toku rozwoju indywidualnego następuje stopniowe przekształcenie ekspresji seksualnej w czynno­ści seksualne. Proces ten zachodzi jednak tylko wtedy, gdy spełnione są pewne warunki. Warunki te wykryto przy­padkowo. Harlow i jego współpracownicy chcieli wytworzyć u re­zusów eksperymentalną nerwicę. W tym celu od niemow­lęctwa wychowywali grupę małp bez matek; rolę matek pełniły dwie kukły: jedna tzw. druciana matka — była to uwita z drutu kukła mająca głowę lalki z przytwier­dzonym do niej urządzeniem do ssania, z którego niemo­wlę było karmione mlekiem. Druga kukła, o podobnym kształcie, pokryta była nylonowym futrem — była to fu­trzana matka, do której, jak się okazało, niemowlę zwykło się tulić i przyciskać szczególnie w chwilach niebezpie­czeństwa lub bólu.

WRODZONE I NABYTE

Mieszkańcy Nikobarów mogą przy poważnej kłótni podpalić własny dom. Jak zauważa Klineberg, wygląda na to, że „…w gnie­wie istnieje silna tendencja do tego, żeby coś zrobić, lecz zewnętrzne objawy tej tendencji będą bardzo różne w za­leżności od ubiegłego doświadczenia i treningu” (Kline­berg, op. cit., s. 186). Czynności emocjonalne, tj. czynności służące wyłado­waniu emocji, są u człowieka nabytą formą zachowania się. W przeciwieństwie do człowieka — u niższych zwie­rząt w zasadzie czynności emocjonalne mają charakter wrodzony. Ale również zwierzęta, by sprawnie realizować wzory emocjonalnego zachowania się, muszą nabyć okre­ślone doświadczenie. Wpływ doświadczenia na czynności emocjonalne ujawnił się wyraźnie m.in. w toku słynnych doświadczeń nad społecznym rozwojem małp, przeprowadzonych przez grupę psychologów pod kierunkiem prof. Harlowa. W toku tych eksperymentów stwierdzono, że emocjonalne zacho­wanie się o charakterze seksualnym i macierzyńskim ulega zasadniczym zniekształceniom, jeśli w pierwszym okresie rozwoju pozbawi się zwierzę możliwości społecz­nych kontaktów (Harlow, 1962).U normalnego rezusa zabawy seksualne pojawiają się już w pierwszym roku życia. Są one krótkotrwałe, frag­mentaryczne — w zasadzie u samic polegają na przyjęciu pasywnej postawy, u samców zaś na obejmowaniu, wyko­nywaniu ruchów przypominających kopulację, choć — np. sa­miec wspina się na samicę z boku.Te zabawy seksualne są nie zorganizowane, nie zorien­towane na wynik — mają charakter czysto ekspresyjny.

OSIĄGNIĘCIE CZEGOŚ ZEWNĘTRZNEGO

Czynności emocjonalne nie służą osiągnięciu czegoś zewnętrznego, a ich jedyną funkcją jest wyrażanie dozna­wanych stanów emocjonalnych^ Ale wyrażanie stanów emocjonalnych staje się osobnym zabiegiem — serią zło­żonych czynności. Tak np. Indianie dla wyrażenia swego nastroju malują twarze na różne kolory w zależności od tego, jakie przeżywają uczucia (miłości, gniewu, życzliwo­ści itp.). Tego rodzaju operacja nie jest już zwykłym aktem ekspresji, jest zorganizowaną czynnością.Przy okazji warto wspomnieć, że wyrażanie emocji kolorami cechuje nie tylko Indian. W Europie zasady ubierania się przewidują dobór koloru zależnie od emocjo­nalnego znaczenia sytuacji — tak np. czarny ubiór nie­zbędny jest w sytuacjach smutnych (pogrzebowych), a biały lub jasny — w radosnych (ślubnych). Jeszcze wyraźniej ten związek występuje przy wyborze kwiatów, które się komuś ofiarowuje. Obecnie reguł tych nie prze­strzega się w życiu codziennym tak dokładnie jak w ob­rzędach kościelnych, np. w dziedzinie liturgii. Te związki między emocjami a barwą ubioru, kwiatów czy twarzy pozwalają zrozumieć niejakie powodzenie osiągnięte przy próbie diagnozy osobowości na podstawie preferencji do kolorów.Innym przykładem czynności emocjonalnych może być wyrażanie gniewu. Gniew bywa wyrażany przez utwory satyryczne, pieśni, przez „rzucanie w skały kawałkami drzew”, przez niszczenie własnego dobytku.

W PRAKTYCE

W praktyce nie ma ostrego przejścia między reakcjami ekspresyjnymi a czynnościami emocjonalnymi, ponieważ reakcja ekspresyjna nieraz przekształca się w czynność emocjonalną. Tak np. zachowanie destrukcyjne, stanowią­ce początkowo reakcję ekspresyjną na doznaną przykrość, może przekształcić się w czynność podejmowaną po to, by znaleźć ulgę, by wyładować nagromadzoną złość (jak w aktach zachowania chuligańskiego).Bywa i odwrotnie, czynność emocjonalna, podejmowa­na dla osiągnięcia pewnego efektu emocjonalnego, prze­kształca się w zachowanie ekspresyjne. Zimbardo przyta­cza pewną liczbę przypadków, które dałoby się zaliczyć do tej kategorii; m. in. cytuje wypowiedź podoficera ame­rykańskiego wywiadu w Wietnamie, który opisywał ten przebieg w sposób następujący: „Najpierw bijesz po to, aby doprowadzić się do wściekłości, a potem bijesz dlate­go, że jesteś wściekły…” (Zimbardo, 1969, s. 244).Należy dodać, żejjjpó zahamowaniu wyższych mecha­nizmów regulacji czynności emocjonalne mogą na zasa­dzie dodatniego sprzężenia zwrotnego (na zasadzie auto- amplifikacji) uzyskiwać bardzo duże natężenie, rezultatem czego stają się nie kontrolowane akty emocjonalnego za­chowania — np. agresywno-destrukcyjnerJ(Por. Zimbardo, )Czynności emocjonalne można traktować jako formę umotywowanego zachowania się — mamy tu więc do czynienia nie z czystą reakcją emocjonalną, lecz z proce­sem motywacyjnym, czy raczej emocjonalno-motywacyj- nym, kierującym działaniem dla osiągnięcia określonego celu.)

CZYNNOŚCI EMOCJONALNE

Reakcja ekspresyjna jest rezultatem działania układów sprzężonych szeregowo — stanowi zwykle następstwo pobudzenia emocjonalnego. Natomiast czynność emocjo­nalna — to rezultat działania układów sprzężonych zwrotnie — trwa tak długo i przekształca się w taki spo­sób, aby doprowadzić do określonego z góry zaprogramo­wanego końcowego stanu rzeczy. Tak więc np. zachowa­nie się osoby, która, zdenerwowawszy się wiadomością o  śmierci kogoś bliskiego, zaczyna płakać i bez sił opada na fotel — to forma reakcji emocjonalnej; kiedy zaś ta osoba zakłada specjalny strój żałobny, opowiada, jak wiel­ki odczuwa żal, udaje się na ceremonię pogrzebową, gdzie specjalnie krzyczy i lamentuje, to wykonuje specyficzne czynności emocjonalne — czynności wywołane przez emo­cję i służące temu, aby tę emocję wyrazić i „wyładować”. Należy zaznaczyć, że zachowania tu przytoczone mogą pojawiać się również z innych powodów: nie dla wyła­dowania emocji, ale dla osiągnięcia jakichś zewnętrznych celów, np. dla uzyskania aprobaty otoczenia, z obawy przed czyimś niezadowoleniem itp. Rzecz jasna, że w tym wypadku nie można by mówić o czynnościach emocjonal­nych, ale o przypadkach zachowania umotywowanego.

STOPIEŃ EMOCJONALNEJ EKSPRESJI

Stopień emocjonalnej ekspresji ma istotny wpływ na charakter stosunków, jakie dana osoba nawiązuje z inny­mi. Nadmierne ograniczenie ekspresji sprawia, że czło­wiek postrzegany jest jako zimny, obojętny, lekceważący. W niektórych przypadkach takie postawy wzbudzają po­dziw i aprobatę — dość często jednak budzą niechęć i    stwarzają przegrody w stosunkach między ludźmi. Wy­daje się, że jednym z głównych problemów rozwoju spo­łecznego jednostki jest opanowanie zdolności do wyraża­nia emocji we właściwej formie, we właściwym czasie, we właściwym natężeniu. Nadmiar lub niedobór ekspre­syjności, niedopasowanie jej do warunków stanowią jedno z bardzo ważnych źródeł konfliktów w stosunkach mię­dzyludzkich. Ale proces emocjonalny, rozwijając się, prowadzi nie tylko do powstania tych czy innych reakcji ekspresyj­nych. Jest on czynnikiem warunkującym formowanie się bardziej złożonych, rozwiniętych długodystansowych form zachowania się — warunkuje on ukształtowanie czynności emocjonalnych.  Reakcje ekspresyjne (mimiczne, pantomimiczne, wokalne) są ze­wnętrznymi przejawami procesu emocjonalnego.\Wpraw- dzie mogą one być wywoływane bądź modyfikowane in­tencjonalnie, jednakże w swej naturalnej postaci pojawia­ją się jako zwykłe następstwo emocjonalnego pobudze­nia — mają charakter reaktywny. Proces emocjonalny mo­że również uruchamiać zachowania ukierunkowane, czyli czynności emocjonalne. Czynności te podejmowane są po to, aby wyrażać bądź zredukować stan emocjonalny (lub jedno i drugie). Różnicę między reakcjami ekspresyjnymi a czynnościami emocjonalnymi można uwypuklić, odwo­łując się do rozróżnienia wprowadzonego w cybernetyce między układami sprzężonymi szeregowo a układami sprzężonymi zwrotnie.

UBOGA EKSPRESJA

Nie tylko czytanie emocji, ale również wyrażanie emo­cji może sprawiać trudności.Są ludzie, którzy nie umieją wyrażać emocji, ponieważ nie nauczyli się niezbędnych, akceptowanych przez społe­czeństwo form ekspresji.Są ludzie, którzy boją się wyrażać emocje. Ten strach miewa różne podłoże. Może to być strach przed utratą kontroli nad samym sobą, może to być strach przed deza­probatą innych (przed kompromitacją, odrzuceniem, kry­tyką).Są ludzie, u których czynniki wrodzone zdetermino­wały ubóstwo ekspresji. Spotyka się poglądy, że również przynależność etniczna determinuje stopień ekspresyjnoś­ci. Tak np. Indian amerykańskich uważało się za ludzi 0    ubogiej ekspresji emocjonalnej. Ale to stwierdzenie nie w pełni odpowiada prawdzie — ci sami, nieporuszeni In­dianie, mogą w niektórych okolicznościach okazywać bar­dzo silne emocje, np, głośno lamentując i płacząc po śmier­ci żony lub dziecka. To samo da się powiedzieć o Chińczy­kach lub Japończykach. Uważani byli dość powszechnie za mało ekspresyjnych. Okazało się, że Chińczycy wycho­wujący się w innych kulturach mogą być równie eks­presyjni jak biali. W konkluzji trzeba stwierdzić, że mimo iż nie da się wykluczyć czynników biologicznych,  etnicznych jako determinantów stopnia emocjonalnej ekspresyjności -— rozstrzygające znaczenie ma proces uczenia się. Niekiedy uboga ekspresja emocjonalna wiąże się z przyswojeniem wzorów postępowania panujących w da­nej rodzinie czy w ogóle w bezpośrednim otoczeniu dziecka.

CZYTANIE JĘZYKA EMOCJI

Czytanie języka emocji wymaga nie tylko znajomości ogólnych wzorów emocjonalnego reagowania typowych dla danego społeczeństwa, czyli nie tylko znajomości ko­du, którym ludzie posługują się w sposób konwencjonal­ny- ‚W ymaga także zdolności i gotowości do analizowania i nauczenia się specyficznego języka poszczególnych osób ze swego otoczenia.Nie wszyscy chcą i potrafią dokonywać odpowiednich analiz i uczyć się indywidualnych języków. Wynika to z różnych przyczyn. Jedni nadmiernie koncentrują się na własnej osobie, wskutek czego nie są w stanie dostrzec i prawidłowo analizować stanów innych ludzi. Ludzie ta­cy tak bardzo zajęci są sobą, że nie potrafią zdobyć się na wysiłek skupienia na innych.Są tacy, u których ów brak umiejętności wiąże się z poczuciem swoich praw oraz swojej przewagi nad inny­mi. Tak jak przedstawiciele narodów uważających się za lepsze od pozostałych nie chcą uczyć się obcych języków, tak ci, którzy mają silne poczucie własnej wyższości i własnego uprzywilejowania, nie chcą uczyć się języka emocji innych ludzi; można by powiedzieć, że ich to po prostu nie obchodzi.U innych owa trudność uczenia się języka emocji ma u swego podłoża lęk. Może to być lęk przed emocjami innych ludzi (w dotychczasowym doświadczeniu danej osoby były to na ogół emocje negatywne), a może to być lęk przed własnymi emocjami, w związku z czym dana osoba unika wszystkiego, co mogłoby ją emocjonalnie pobudzić; z tego powodu nie zauważa objawów emocji innych ludzi. Można wreszcie spotkać takie osoby, które nie uczą się objawów emocji innych ludzi ze względu na swą wła­sną wygodę.